Dlaczego szkolenia z pierwszej pomocy ratują życie (i dlaczego warto je robić)
12 czerwca 2021 Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, mecz Dania – Finlandia.
29-letni wówczas zawodnik reprezentacji Danii, Christian Eriksen pada na murawę. Po kilku chwilach, kiedy oddech piłkarza stał się niewyczuwalny, podejrzewano, że nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Otoczeni kręgiem duńskich zawodników medycy natychmiast zaczęli resuscytację, po czym sięgnęli po defibrylator. Tłumy kibiców obu drużyn czekały w bezruchu na rozwój sytuacji, mając nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.
Dobrze zbudowany, wysportowany trener personalny, zwolennik diety wegańskiej. Na dodatek osobowość telewizyjna. Innymi słowy – Bob Harper. Casualowy trening na lokalnej siłowni, nic nadzwyczajnego, ba, nawet sposób na dbanie o zgrabną sylwetkę i zdrowy organizm… Nie tym razem. Rok 2017, atak serca. Szybka reakcja pozostałych ćwiczących, resuscytacja, siłowniany defibrylator.
Gdyby nie dynamiczne działanie ze strony otoczenia i pierwsza pomoc przedmedyczna znana jako EFR (Emergency First Response) te wydarzenia mogłyby być ostatnimi dla obu panów. Na szczęście dzięki wyszkolonym osobom, świadomym możliwych zagrożeń oraz ich sprawnym decyzjom, Bob Harper może uświadamiać ludzi jak ważne są urządzenia ratujące życie, a Eriksen…? Eriksen zdobywa puchary wraz z Manchesterem United.
Niniejsze przykłady ukazują, iż zawał serca nie jest rzeczą niespotykaną w kręgu pozornie zdrowych osób, to nie jest przypadłość zarezerwowana dla otyłych miłośników kalorycznych przekąsek rodem z amerykańskich filmów. Takie sytuacje zdarzają się każdemu i my jako sąsiedzi, rodzice, koledzy, czy uczniowie musimy wiedzieć jak im wtedy pomóc, a to nie jest trudna sprawa.
Czy wezwanie służb ratowniczych to jest pomoc? Tak! A czy pomocą jest ułożenie poszkodowanego człowieka w pozycji bocznej? Jak najbardziej!
A czy są to trudne czynności do wykonania? Nie! To dlaczego ich nie robicie?
Po tym pytaniu zazwyczaj następuje cisza.
W momencie, w którym wokół nas nie dzieje się nic niebezpiecznego, bądź też szkodzącego naszemu zdrowiu, każdy pewny siebie znajduje rozwiązania nawet w obliczu najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych sytuacji. Jednakże, kiedy człowiek osuwa się na ziemię, wtedy zaczynają się problemy. Dlaczego?
Po pierwsze, ze względu na szybki i niejednokrotnie chaotyczny rozwój sytuacji. Ludzkie ciało jest niczym wielka skomplikowana maszyna, działająca sprawnie tylko wtedy, kiedy wszystkie jej elementy funkcjonują prawidłowo. Jeden błąd w systemie powoduje zaburzenie homeostazy, czyli wytrącenie organizmu ze stanu równowagi. Wielokrotnie podczas każdego dnia, względnie perfekcyjny stan, w którym są przeprowadzane najróżniejsze procesy fizjologiczne zostaje zaburzony, ale organizm potrafi nad tym zapanować, bez naszej ingerencji.
Przykład? Uwłaczający, powodujący nasze zdenerwowanie w letnich miesiącach pot. Tak, to nie jest żart. Osobiście jestem przekonana, że niekiedy wystarczy tylko wyjaśnienie i trochę cierpliwości, aby dana osoba zrozumiała ukryty za jakimś procesem sens, dlatego już śpieszę z tłumaczeniem.
Na skutek upału temperatura naszego ciała zaczyna wzrastać, a jako, że jesteśmy organizmami stałocieplnymi, to utrzymanie jej na konkretnym poziomie jest niezwykle istotne. Z pomocą przychodzi nam pot. Ten w większości składający się z wody płyn dzięki jej wysokiemu ciepłu parowania pobiera z naszego ciała nadmiar energii cieplnej, który zużywa na… parowanie z jego powierzchni. Niby nic odkrywczego, ale zawsze jeden krok dalej do poznania ludzkiej fizjologii. Na nasze nieszczęście, taktyki homeostatyczne organizmu działają do określonej granicy i przy jej przekroczeniu system staje się niewydolny, skala problemu rośnie, a człowiek wymaga pomocy.
Kolejnym elementem jest strach. Przed zakażeniem, nieumiejętnym udzieleniem pomocy, a nawet przed postępowaniem karnym. Pamiętajmy, że największą wartością jest ludzkie życie. Brzmi banalnie? Być może takie jest, ale stanowi także motto lekarzy, ratowników, strażaków, a powinno stanowić dewizę wszystkich ludzi. W obliczu zagrożenia już wiemy, że trzeba działać szybko, ponieważ sytuacja się zmienia, ale należy także robić to stanowczo. Przed konsekwencjami prawnymi szkód wywołanych udzielaniem pierwszej pomocy, przykładowo złamaniem żeber podczas RKO (resuscytacji krążeniowo oddechowej), chroni nas prawo dobrego samarytanina, czyli innymi słowy artykuł 757 kodeksu cywilnego. Jeżeli pomagamy komuś i robimy to w dobrej wierze, to nie martwmy się rocznym ciąganiem po sądach, bo ten i inne przepisy skutecznie nas przed tym chronią. Muszę Was w tym miejscu zmartwić, bo przepisy, choć zapewniają nam dodatkowe wsparcie przy udzielaniu pierwszej pomocy, to także jej od nas wymagają pod groźbą surowej kary. Artykuł 162 kodeksu karnego przewiduje nawet do 3 lat pozbawienia wolności dla osób, które nie udzielą pomocy poszkodowanemu. Zatem, jeżeli jesteśmy bezpieczni to zadzwońmy pod numer ratunkowy i przekażmy im wszystkie informacje. Dla nas to jeden telefon, dla kogoś innego całe życie.
Wokół niesienia pomocy narosło mnóstwo legend i niedopowiedzeń, które trzeba skutecznie sprostować.
Świadomość tego jak ważny jest EFR i jak wiele możemy zrobić od siebie jako zwykli ludzie jest bardzo istotna z punktu widzenia poziomu bezpieczeństwa kraju i świata. Dlatego między innymi zdecydowałam się prowadzić szkolenia, podczas których uczę ludzi jak mają postępować dbając zarówno o swoje zdrowie jak i o zdrowie innych. Żyjemy na planecie pełnej zagrożeń i niebezpieczeństw, a stwierdzenie, że nastały najbardziej pokojowe czasy od lat, wielokrotnie jest poddawane próbie. Obecny człowiek musi wiedzieć jak odnaleźć się zarówno w czasie epidemii jak i wojny. Musi wiedzieć jak opatrywać ranę i dlaczego maseczki są takie ważne, jeżeli chodzi o choroby zakaźne, takie jak przykładowo Covid-19. Rok 2020 pokazał, że mogą mijać lata, podczas których zapomnimy o puszce Pandory tego świata, która w każdej chwili może się otworzyć. Tak jak w „Dżumie” Alberta Camusa: „bakcyl dżumy nigdy nie umiera…”. Oznacza to, że zło choć raz zwalczone, odradza się ponownie, tylko niekiedy w innej postaci. Nie jest możliwe co prawda, żebyśmy byli przygotowani na każdą ewentualność, jednakże, przezorny zawsze ubezpieczony, a od przybytku głowa nie boli.
Dosyć często spotykam się z opinią, iż tylko lekarz może nieść prawdziwą pomoc. A czymże ona jest i czym się różni od tej nieprawdziwej? Ja jestem arabistą, office managerem ogarniającym biurowy chaos, uwielbiającym literaturę, nurkiem, podróżnikiem i przede wszystkim mamą. Wiele lat pracowałam w środowisku lekarzy, ale także miłośników sportu. Praca w korporacji też mnie nie ominęła, przeciwnie wiele mnie nauczyła i uczy mnie nadal! Czy po tym opisie można wywnioskować, że taka osoba jak ja, z wykształcenia humanistka, nie może nieść drugiej osobie pomocy, bo nie jest lekarzem? Oczywiście, że nie, gdyż pomagać mogą wszyscy. Pomoc jest jedna i jeśli chcemy uratować życie drugiej osobie to jak najbardziej możemy się do tego przyczynić. Co jednak w sytuacji, kiedy barierą staję się brak umiejętności? Właśnie z tego powodu, z ciągłym zapałem i zaangażowaniem wykonuję swoją misję, aby przypominać, uczyć i przekazywać kluczowe informacje, które mogą okazać się niezbędne, kiedy nasi bliscy lub zupełnie nieznajomi będą potrzebowali naszej pomocy.
- Ja już wszystko wiem i nie potrzebuję żadnego szkolenia!
- W takim razie proszę wykonać chwyt Rauteka.
- O Boże, jaki chwyt? To jakieś taekwondo?
- No to może rękoczyn Heimlicha.
- No nie, jedyny Heinrich jakiego kojarzę zdecydowanie nie wymyślał takich rzeczy.
Wydaje się to dosyć zabawne, ale do czasu, w którym osoba przy sąsiednim stoliku w restauracji zacznie się dławić, a my nie będziemy wiedzieli, jak jej pomóc, a kiedy natomiast straci przytomność, przeniesienie takiej osoby wyda się niemożliwe.
Nie musimy wszystkiego wiedzieć, a właściwie nawet nie możemy.
Człowiek uczy się całe życie, a stan wiedzy na dany rok wielokrotnie ulega zmianie. Bądźmy jednak świadomi własnej niewiedzy i nie powtarzajmy błędnych schematów. Nie bójmy się pytać i szukać poprawnych odpowiedzi. Słowami Seneki: „Errare humanum est, in errore perseverare stultum”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie – głupotą.”. My, jako instruktorzy, nie prowadzimy szkoleń po to, aby wytknąć komuś niedoskonałości, wręcz przeciwnie, aby przekazać całą wiedzę z zakresu bezpieczeństwa i ratowania innych osób jaką mamy.
Szkolenia, warsztaty nigdy nie działają jednostronnie, bo choć tematem przewodnim jest ratowanie ludzkiego życia, obie strony potrafią z niego wynieść dużo więcej. Jestem wdzięczna, że mogę robić coś, co ściśle tyczy się kontaktów społecznych i wspólnej pracy z innymi. Moim dziecięcym marzeniem było zostanie lekarzem… wtedy wiązałam moją przyszłość z pracą z pacjentem, wspierającymi rozmowami oraz pomaganiem innym. Jakby nie patrzeć spełniłam je, tylko w nieco inny sposób.
Pomagajmy innym, bo dobro wraca!

Jeannette Fudała - Office Manager
Office Manager w Astek Polska, a po godzinach kobieta o wielu pasjach i twardych kompetencjach. Główny Specjalista ds. BHP, Inspektor PPOŻ oraz Międzynarodowy Instruktor Pierwszej Pomocy EFR (nr 427039), która z zaangażowaniem realizuje swoją misję edukowania innych. Z wykształcenia arabistka i humanistka, udowadnia, że ratowanie życia nie jest zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy. Czas wolny spędza niezwykle aktywnie: jako nurek z certyfikatem PADI Deep Diver, zawodniczka ZKS Warszawa z licencją strzelecką oraz pasjonatka samoobrony. Łączy miłość do adrenaliny z wrażliwością na sztukę – kocha dalekie podróże, operę, dobrą literaturę i włoską kuchnię.

Outsourcing specjalistów IT
Team Leasing
Managed Services
Usługi Amazon Web Services
Inżynieria
Work Package
Testing on demand